W rytmie dawnych i nowych trendów
Warszawa ma wiele melodii. Jedna z nich to miejski szmer, stuk obcasów na ulicy Brackiej, szelest jedwabnych sukien dobiegający z ulicy Marszałkowskiej.
Warszawa jest jak garderoba pełna historii. Otwierasz: jedną szufladę — elegancja; drugą — odwaga; trzecią — anegdoty, które sprawiają, że chcesz iść dalej, żeby usłyszeć kolejne. A jeśli lubisz doświadczać miasta przez jego klimat, styl i opowieści, tutaj znajdziesz tego dużo więcej, niż możesz się spodziewać.

CC BY-SA 4.0
Miasto, które ma swój szyk
Wyobraź sobie, że spacerujesz ulicą, którą przed laty przechadzano się jak na wybiegu. Ulice Senatorska, Marszałkowska, Plac Teatralny — to miejsca, w których rodził się warszawski szyk. Zanim ruszyły pierwsze kamery filmowe, zanim moda stała się globalna, tu już działały domy, które dyktowały trendy w całym Królestwie Polskim.
W kamienicy przy Senatorskiej 10 działał biznes, o którym Lucyna Ćwierczakiewiczowa pisała jako o „pierwszorzędnym magazynie”. Herse to nazwisko było znane przez tych, którzy chcieli wyglądać jak z paryskiej pocztówki. Wystawne bale, delikatne koronki, suknie, które potrafiły kosztować równowartość kilku miesięcy pracy szwaczki. Warszawa naprawdę była jak „Paryż Północy”.

CC BY-SA 3.0 pl
Niektóre historie były dość dramatyczne. Jedna z nich opowiada o drogim futrze, za które klientka nie zapłaciła, co zachwiało całą firmą. Bogusław Maciej Herse próbował utrzymać interes na powierzchni, lecz dług rósł szybciej niż możliwości jego spłaty, przez co podjął tragiczną w skutkach decyzję — popełnił samobójstwo. W tamtych realiach to nie była tylko kwestia finansów — to była kwestia honoru.
I może dlatego moda w tym mieście miała zawsze podwójne dno. Z jednej strony luksus, jedwabie i elegancja. Z drugiej — ciężka praca, rodzinne zobowiązania i codzienne zmagania z rzeczywistością. Warszawski szyk nie był więc tylko blaskiem wystaw — miał w sobie także ludzką kruchość.
Plac Teatralny, czyli męska elegancja z charakterem
Historia wciąż wybrzmiewa przy Teatrze Wielkim, w miejscu dawnej pracowni krawieckiej Zaremby. To właśnie tu powstawały garnitury tak dobre, że nosili je dyplomaci, aktorzy i członkowie Kabaretu Starszych Panów. Anegdoty o „oku Zaremby”, który potrafił ocenić rozmiar bez pobrania miary, latami krążyły po Warszawie.

Domena publiczna
We frakach, smokingach i bryczesach szytych w tej pracowni tańczyło się na balach, grało w filmach, chodziło na rauty. Moda męska miała być tu czysta, precyzyjna, londyńska. Mniej ozdób, więcej klasy. I tak właśnie ją szyto — ręcznie, dokładnie, z uporem, który przetrwał nawet po wojnie. Pracownia Krawiecka Zaremba do dziś działa na Nowogrodzkiej, kontynuuje dziedzictwo założyciela i wciąż utrzymuje tę samą linię perfekcji.
Gmach, w którym moda swoje ostatnie słowo
Dziś już go nie zobaczysz, ale łatwo go sobie wyobrazić. Przy ulicy Marszałkowskiej 150 Herse wybudował czterokondygnacyjny dom mody, gdzie wszystko robiło wrażenie: marmurowe schody, dywany, windy, które były luksusem samym w sobie.

Domena publiczna
W środku działał cały jego świat: pracownie, atelier, działy z futrami, kapeluszami, jedwabiami z Paryża, tkaninami z Wiednia, wzorami z Place Vendôme. Pokazy mody przyciągały elitę, a Herse nie bał się pisać do francuskiego MSZ, gdy ambasadorowa twierdziła, że „w Warszawie nie ma gdzie się ubrać”. Po tej wymianie korespondencji przeprosiła i zaczęła przychodzić na jego pokazy.
To była moda, która stworzyła tożsamość miasta.
Ulica Bracka 25 — miejsce, gdzie zakupy były świętem
Dom Towarowy Braci Jabłkowskich to już zupełnie inny rozdział — bardziej dostępny, bardziej demokratyczny, ale wciąż pełen charakteru. To jedno z tych miejsc, o których można powiedzieć, że „miało duszę”. Rodzinny biznes, który rozwijał się dzięki pomysłowości, odwadze i kobiecej intuicji — bo to Aniela Jabłkowska zaczęła wszystko od małego „sklepiku” na komodzie.

Domena publiczna
W kolejnych latach bracia przekształcili firmę w pierwsze polskie centrum handlowe z prawdziwego zdarzenia. Z katalogami wysyłkowymi, z działami na kilku piętrach i przyświecającą całości ideą, że zakupy mogą być wygodne i przyjemne dla wszystkich — nie tylko dla elity. I w tym sensie Bracka też jest częścią historii mody. Takiej codziennej, miejskiej, bliskiej ludziom.
Warszawa dziś — miasto, które lubi opowieści
Jeśli spojrzysz na Warszawę poza oczywistymi adresami, zobaczysz miasto, które żyje detalami. Rano potrafi pachnieć piekarnią ukrytą gdzieś między kamienicami Śródmieścia, a wieczorem odbija się w witrynach małych pracowni rzemieślniczych, w których wciąż szyje się skórę, poleruje drewno albo prasuje tkaniny tak, jak robiło się to tu od pokoleń.

CC BY-SA 3.0
W zaułkach Powiśla ktoś rozwiesza ilustracje na sznurku, na Mokotowie podwórka zamieniają się w małe sceny z muzyką graną „po cichu”, a na ulicy Chmielnej letnie wieczory niosą echo rozmów z ogródków i rytm kroków ludzi wracających do domu. Warszawa to miasto, które pulsuje poza głównym ruchem — w murach trochę odrapanych, lecz dumnych, pełnych śladów osób, które lubią tu tworzyć coś własnego. I kiedy idziesz przez te przestrzenie, czujesz, że każdy fragment miasta ma swoją małą opowieść, gotową do odkrycia w najmniej spodziewanym momencie.
Zajrzyj do modnej Warszawy z TUTAY
Jeśli masz ochotę odkryć to oblicze miasta i dotrzeć tam, gdzie szyto najdroższe futra, odbywały się bale mody i gdzie subiekci znali imiona stałych klientek, w TUTAY czeka na Ciebie spacer „Modna Warszawa” Małgorzaty Milian-Lewickiej.
To podróż po mieście, które kiedyś naprawdę było Paryżem Północy. Chcesz poczuć Warszawę inaczej? Ruszaj w drogę z TUTAY. Zawsze w Twoim tempie.
zdjęcie główne:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/42/Polish_magnates_1576-1586.PNG
Jan Matejko
Domena publiczna
