Gdańsk i jego blask

Miasto, które od dawna zna się na detalach

Gdańsk nie musi niczego udowadniać. Wystarczy kilka kroków po Głównym Mieście, żeby poczuć, że to miejsce zbudowane pracą rąk. Rzemieślniczą, precyzyjną, spokojną. Tu nawet powietrze zdaje się pachnieć metalem z warsztatów i słoną wodą od Motławy, a u stóp masz miasto, które przez wieki wyznaczało jakość tego, co świeciło, odbijało światło i trafiało na dwory Europy.

Szlomo Lejb
CC BY-SA 3.0

To nie jest jedynie port handlowy — to miasto, które przez setki lat rozbrzmiewało rytmem młotków i pilników. Złotnicy byli tu jak osobna kasta: konkretni, zamożni, szanowani. Potrafili tworzyć rzeczy, które przetrwały w czasie i w ludzkiej pamięci.


Tam, gdzie rodził się kunszt

Stań przy ulicy Grobla II i wyobraź sobie, że właśnie tu działał warsztat Friedricha Wilhelma Endego I — jednego z tych mistrzów, którzy potrafili połączyć surowość rzemiosła z delikatnością przedmiotów, które wychodziły spod jego dłoni.

W XVIII wieku Gdańsk był miastem, w którym status złotnika był  bliższy pozycji przedsiębiorcy niż artysty. Opłaty cechowe potrafiły sięgać równowartości 90 dni pracy murarskiego czeladnika, a koszt samego srebra przewyższał cenę domu. To było miasto, w którym na tytuł mistrza trzeba było sobie zapracować.

Artur Andrzej
CC0

Ende I przeszedł tę drogę. Uczył się u najlepszych, zdobył obywatelstwo jako Bürger-Kind i tworzył przedmioty, które trafiały do magnatów, duchownych, a nawet na dwory carów. Jego warsztat był jednocześnie domem i miejscem pracy — typową gdańską konstrukcją łączącą życie rodzinne z rzemiosłem.

Dziś widzisz przed sobą powojenną zabudowę, ale jeśli dasz się poprowadzić wyobraźni, usłyszysz w tym miejscu odgłos pracy dawnych narzędzi.


Gdy srebro zamieniało się w opowieść

Przy ulicy Szerokiej działał warsztat Johanna Gottfrieda Holla — złotnika, który potrafił zamieniać srebro w historie. Wysokie kufle z uskrzydlonymi puttami, realistyczne kwiaty, medaliony z Janem III Sobieskim, misterny relief, którego nie dało się pomylić z żadnym innym. To tu zrodził się styl, który potem kopiowano w innych miastach. Tu pracowano nad kielichami, puszkami i naczyniami, które trafiły do Włocławka, Wilanowa i kościołów w całej Polsce. 

Andrzej Otrębski
CC BY-SA 4.0

Jakość na wagę srebra

Niewiele osób wie, że tu — w okolicy Kanału Raduni — działała miejska odlewnia srebra. Przez prawie trzy stulecia kontrolowano tu każdy gram metalu, nadawano mu znak miejski i dopuszczano do obiegu. To było serce systemu, który sprawiał, że gdańskie srebra trzymały najwyższą próbę.

Wyobraź to sobie: otwarte piece, strażnicy pilnujący, by nikt nie przetapiał kruszcu w ukryciu, bieżąca kontrola jakości. To tu powstawała renoma, którą potem przetapiano w drogocenne przedmioty trafiające do Berlina, Petersburga czy Wiednia.

Aneta Pawska
CC BY-SA 4.0

Epoka witryn, które przyciągały jak magnes

Dziś na ulicy Długiej mijasz sklepy i kawiarnie, ale wystarczy zmienić perspektywę, by zobaczyć szyldy sprzed ponad stu lat. To tutaj firma Moritz Stumpf & Sohn otworzyła swoje najbardziej reprezentacyjne punkty. Dom jubilerski, który przez ponad 140 lat tworzył biżuterię, naczynia, medale, a nawet prowadził renowację królewskich koron.

Szczecinolog
CC BY-SA 4.0

Stumpfowie mieli odwagę i ambicję. Wysyłali swoje wyroby do Londynu, Petersburga, Wiednia. W ich katalogach były zarówno skromne obrączki, jak i bursztynowe arcydzieła, które zdobywały nagrody na międzynarodowych wystawach.

Gdańsk w tamtych czasach błyszczał na witrynach.


Rzemieślnicze serce miasta 

Ulica Złotników to jedna z najpiękniejszych ulic Gdańska, choć często przemyka się obok niej nieświadomie. A to właśnie tutaj działały warsztaty, które przez wieki kształtowały gusta Europy. Każdy numer, każda brama, każda kondygnacja kryje historię czyjejś pracowni: czy to Sponholtza, czy Meyera, czy Stumpfa.

Ta ulica dziś cicha, uporządkowana, kiedyś kipiała od emocji,  całych rodzin związanych z rzemiosłem.


Gdańsk — blask miasta nad wodą

Kiedy zejdziesz z  głównych tras, Gdańsk ujawni Ci miękkość, której nie widać na pocztówkach i zatłoczonym Długim Targu. Na Ołowiance wieczorem odbijają się światła statków. Przy Długim Pobrzeżu można usłyszeć jak Motława uderza o brzeg. W uliczkach tuż za Mariacką bursztyn wciąż opowiada nowe historie.

Ponaker
CC BY 3.0

Odkryj Gdańsk ze spacerami TUTAY

Jeśli masz ochotę zobaczyć to miasto od strony, którą rzadko się pokazuje, w TUTAY czeka na Ciebie spacer „Gdańscy złotnicy” autorstwa Małgorzaty Milian-Lewickiej.

To podróż przez warsztaty, ulice i historie, które przez wieki tworzyły blask Gdańska. Spacer poprowadzi Cię przez miejsca, w których powstawały gdańskie precjoza, ale też przez przestrzenie, gdzie Gdańsk działa na zmysły zupełnie inaczej.

Silar
CC BY-SA 4.0

zdjęcie główne:

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/94/Bowl_MET_DP267447.jpg

Paul de Lamerie

CC0